Gazociąg Północny. Ekonomia kontra geopolityka? [PL/DE]

[ Deutsch ]

Falk Flade (Frankfurt nad Odrą)

Z niemieckiego przełożyła Urszula Kieżun

Nord Stream (Samuel Bailey, Creative Commons)

Nord Stream (Samuel Bailey, Creative Commons)

Przebiegający pomiędzy rosyjskim miastem Wyborg i położonym w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Lubminem Gazociąg Północny (Nord Stream) od lat budzi wielkie emocje. Od kilku miesięcy w całej Europie dyskutuje się o rozbudowie gazociągu o trzeci i czwarty odcinek. Poniżej omówione zostaną powody oraz punkty sporne prowadzonej dyskusji.

Fakty

8 listopada 2011, po mniej więcej roku budowy, kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Rosji Dmitrij Medvedev uroczyście oddali do użytku pierwszy odcinek Gazociągu Północnego. W roku 2012 oddano do użytku odcinek drugi. Jego długość wynosiła 1 224 km. Dzięki temu możliwe stało się transportowanie każdym z tych odcinków 27,5 mld metrów sześciennych gazu zachodniosyberyjskiego ze złóż takich jak np. Južno-Russkoe do Europy Zachodniej. Właściciel rurociągu – Nord Stream AG z siedzibą w szwajcarskim Zug – planuje jego użytkowanie przez przynajmniej 50 lat. W sumie użyto ok. 200 000 rur, z których 75 procent wyprodukowanych zostało we Włoszech, 75 procent w Niemczech i 25 procent w Rosji. Poza samym Gazociągiem Północnym do sieci transportowej należy także 90-kilometrowy odcinek w Zachodnio-Północnej Rosji oraz obydwa odcinkigazociągu OPAL (niem. Ostsee-Pipeline-Anbindungsleitung) z Lubmin do Czech oraz gazociąg NEL (Nordeuropäische Erdgasleitung) w Holandii. Dzięki temu iż oprócz rosyjskiego koncernu państwowego Gazprom, do którego należy 51 procent przedsięwzięcia, innymi udziałowcami są: niemieccy dostawcy energii Wintershall i E.ON (każdy 15,5 procent udziałów), francuski Engie (9 procent) oraz holenderski Gasunie (9 procent), zachodniosyberyjski gaz ziemny może być dostarczany również do Wielkiej Brytanii. Całkowite koszty Gazociągu Północnego są szacowane na ok. 7,4 mld EUR.

Historia

Początki Gazociągu Północnego sięgają 1997 roku, kiedy fińska firma Neste Oy (dzisiaj Fortum) wraz z Gazpromem założyły razem joint venture, które miało wydobywać gaz ziemny ze złóż Štokman w cieśninie Barentsa. Planowana była sieć, która zaopatrywałaby w gaz nie tylko Rosję i Finlandię, ale też Danię i Niemcy. W 2001 roku do projektu przyłączyły się niemieckie przedsiębiorstwa Ruhrgas (dziś E.ON) oraz Wintershall (100-procentowa firma-córka BASF). Neste Oy natomiast wystąpiła z niego w 2004 roku, ponieważ zrezygnowano z rurociągu, który miał biec przez tereny Finlandii, na rzecz tankowców gazu w postaci płynnej. Trzy pozostałe w projekcie przedsiębiorstwa kontynuowały realizację planu opartego na pozyskiwaniu gazu ze złóż zachodniej Syberii. W celu realizacji tego projektu w 2006 roku Gazprom, Wintershall oraz E.ON założyły spółkę. Na drodze prowadzonych przez kilka lat negocjacji oraz na mocy konwencji z Espoo [1] od w roku 2006 projekt zaczął dotyczyć wszystkich państw nadbałtyckich. W dyskusję zaangażowały się więc nie tylko Rosja, Finlandia, Szwecja, Dania i Niemcy, przez których wody terytorialne miał przebiegać gazociąg.

Punkty sporne

Decyzja o budowie Gazociągu Północnego wywołała w Polsce i w innych krajach nadbałtyckich ostre reakcje polityczne. W maju 2006 ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski porównał projekt do Paktu Ribbentrop-Mołotow, który doprowadził do drugiej wojny światowej. Pomijając to dosadne stwierdzenie, interesy Polski i innych krajów wschodnio- i środkowoeuropejskich oraz interesy Niemiec i pozostałych krajów zachodnioeuropejskich znalazły się na przeciwległych biegunach. Również Rosja kierowała się w kwestii budowy Gazociągu Północnego wyłącznie własnymi interesami. Dla Niemiec i innych krajów zachodnioeuropejskich pierwszorzędna była możliwość długofalowego zaopatrzenia w gaz ziemny. W związku z kończącymi się złożami gazu w Norwegii i Holandii współpraca z Rosją zyskiwała na znaczeniu. Niemcy mogły też powoływać się na trwającą dziesięciolecia, owocną współpracę z rosyjskimi/sowieckimi dostawcami. Dodatkowo, z powodu transformacji energetycznej (niem. Energiewende), rośnie zapotrzebowanie Niemiec na dostawy gazu płynnego z Rosji. Przedsiębiorstwa zaangażowane w budowę gazociągu podążały oczywiście za czysto ekonomicznymi interesami. Również Rosji chodziło w projekcie o ekonomiczne zyski z eksportu energii, które stanowią znaczącą część budżetu państwa. Dla Rosji ważne było również ograniczenie znaczenia krajów tranzytowych – Ukrainy i Białorusi – i wzmocnienie własnej ekonomicznej i politycznej pozycji w regionie. W Polsce w latach 2005-2007 dyskutowano różne aspekty budowy Gazociągu Północnego, przede wszystkim pominięcie interesów Polski w projekcie. Rzeczywiście projekt był konkurencyjny wobec Gazociągu Jamał-Europa, który biegnąc przez tereny Polski i Białorusi, dostarcza syberyjską ropę Niemcom. Już w umowie budowy, którą Polska i Rosja podpisały w 1993 roku, planowany był drugi odcinek linii Jamał-Europa. Plan ten potwierdzono zarówno w 1995, jak i w 2005 roku, nigdy go jednak nie zrealizowano [2]. Polska miała jednak możliwość sprzeciwienia się budowie Gazociągu Północnego. Już w roku 2000 Komisja Europejska włączyła projekt Nord Stream do listy priorytetów Transeuropejskich Sieci Energetycznych (TEN-E). W roku 2003 i 2006 ten sam status otrzymał Gazociąg Północny, jak zresztą również drugi odcinek Gazociągu Jamał-Europa. Podczas gdy w roku 2003 polski rząd zgłaszał jeszcze zarzuty co do projektu, polski minister gospodarki w rządach Jarosława Kaczyńskiego w lipcu 2006 roku poparł plan TEN-E bez żadnych sprzeciwów. Poparcia ze strony Polski nie zyskał dyskutowany w tym samym czasie rurociąg Amber, którymiał doprowadzać gaz ziemny przez Bałtyk i Polskę na Zachód, chociaż UE gotowa już była finansować jego realizację. Innym ważnym aspektem jest to, że przebieg Gazociągu Północnego przez dość płaską Zatokę Pomorską utrudniałby dostęp do portu w Świnoujściu, w szczególności do tamtejszego terminalu gazu skroplonego. Biegnący po piaszczystym dnie rurociąg ograniczałby maksymalne dopuszczalne zanurzenie statków frachtowych z 14,3 do 12,9 metrów. Tankowce Q-Flex, które mają dostarczać gaz do portu w Świnoujściu, przy pełnym załadunku osiągają zanurzenie 12-12,5 metra. Bezpieczna żegluga wymagałaby więc omijania obszaru skrzyżowania gazociągu z trasą żeglugową. Możliwe skutki wspomnianego skrzyżowania nie są wzięte pod uwagę w dyskusji o planowanym gazociągu Baltic-Pipe, który miałby za zadanie transport norweskiego gazu ziemnego przez Danię do Polski. Ostatecznie, polityczne i ekonomiczne zamieszanie wokół Gazociągu Północnego jest krytykowane nie tylko w Polsce. W centrum krytyki znalazł się tu były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. 8 września 2005 roku, dziesięć dni przez wyborami do Bundestagu i dwa tygodnie przed polskimi wyborami parlamentarnymi, udziałowcy projektu podpisali w obecności GerhardaSchrödera i Wladimira Putina umowę o budowie gazociągu. Przy czym to właśnie kanclerz Niemiec miał szczególnie naciskać na podpisanie jej jeszcze przed wyborami. Już na początku 2006 roku objął on stanowisko przewodniczącego komisji spółki Nord Stream. Abstrahując od tego wydarzenia, wielu obserwatorów z niepokojem wyraża się o rosnącym wpływie Rosji w sektorze energetycznym Niemiec i Europy Zachodniej. Oczywiste jest, że chodzi tu przede wszystkim o interesy ekonomiczne. Można też jednak wnioskować, że rosyjska polityka byłaby gotowa użyć swoich wpływów w Gazpromie i innych zależnych przedsiębiorstwach [3].

Nord Stream II

Od kiedy od kilku miesięcy wiadomo, że spółka Nord-Stream-AG planuje budowę trzeciego i czwartego odcinka Gazociągu Północnego, cała dyskusja na jego temat przeżywa swój renesans. Komisja Europejska do tej pory nie zajęła żadnego konkretnego stanowiska w tej sprawie. Związani z tematem lobbyści pracują natomiast na pełnych obrotach. Podczas gdy przedstawiciele zarówno polityki Rosji, jak i zachodnioeuropejskiej gospodarki energetycznej, opowiadają się za dalszą rozbudową gazociągu, Polska oraz pozostałe Kraje Wyszehradzkie, a także Ukraina, Litwa i Łotwa, próbują stworzyć dla nich przeciwwagę. Obydwiema stronami kierują słuszne ekonomiczne i polityczne interesy. Ważne jednak, by ten konflikt interesów rozwiązany został rzeczowo i w ramach przyjętego porządku politycznego.

Przypisy

[1] Podpisana w 1991 roku w fińskim Espoo konwencja reguluje udział poszczególnych państw w ocenie większych projektów oraz ich skutków dla środowiska.

[2] Rutkowski, Jerzy (2013): Rosja a bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego do Polski w perspektywie do 2020 roku, [w:] Bożyk, Paweł (red.): Bezpieczeństwo energetyczne Polski w ujęciu autonomicznym i zintegrowanym z Unią Europejską. Warszawa, s. 119.

[3] Więcej na ten temat m.in.: Grätz, Jonas (2013): Ziemlich beste Freunde. Die Partner Wintershall – Gazprom. [w:] „Osteuropa" 7/2013, s. 75-86; Maciej Paszyn (2015): Ekspansja Gazpromu na niemiecki rynek energetyczny w okresie rządów Angeli Merkel 2005-2015, [w:] „Przegląd Zachodni" 4/2015, S. 151-173.