Czym jest polityka klimatyczna i jakie są jej skutki dla Polski? [PL]

Elektrownia Turów - Creative Commons

Elektrownia Turów - Creative Commons

Polityka klimatyczna jest obecnie jednym z najbardziej kontrowersyjnie dyskutowanych tematów. Jednak rzadko uczestnicy tej dyskusji zastanawiają się, czym w ogóle ona sama jest.

Zaczynając od tego, czym jest polityka, można stwierdzić, że jej definicji jest wiele. Jednak wszystkie one są zgodne, że jeżeli chodzi o cele polityki, to są to wszelkie działania podejmowane dla osiągnięcia wspólnego dobra. Ale żeby to wspólne dobro osiągnąć, trzeba pogodzić ze sobą bardzo różne interesy.

Stosując tę definicję w odniesieniu do polityki klimatycznej, można stwierdzić, że jej celem jest próba takiego wpłynięcia na klimat, żeby koszty naszej działalności były jak najniższe. Już w 2006 roku tak zwany raport Sterna potwierdził, że uniknięcie zmian klimatu będzie się wiązało z o wiele niższymi kosztami niż konieczność poniesienia kosztów tych zmian. Ponad 10 lat później stwierdzenie to jest jeszcze bardziej trafne. Wraz ze wzrostem średniej temperatury, oznaki zmian klimatu stają się coraz bardziej wyraźne i coraz bardziej groźne, nie tylko w aspekcie ekonomicznym (wysokie koszty katastrof naturalnych), ale również środowiskowym (np. wymieranie gatunków, wybielanie raf koralowych), społecznym (wzrost ubóstwa, katastrofy humanitarne, migracje) i politycznym (wzrost niezadowolenia społecznego wobec bezpośrednich lub pośrednich skutków globalnego ocieplenia).

Jednocześnie koszty walki ze zmianami klimatu znacznie spadły. W wielu regionach świata energie odnawialne już są tańsze niż ich węglowe alternatywy. Ponadto wiele z nich przynosi ze sobą dodatkowe korzyści, które wychodzą daleko poza ochronę klimatu, takie jak redukcja zanieczyszczenia powietrza, tworzenie nowych miejsc pracy czy większa niezależność energetyczna. Ta ostatnia dotyczy nie tylko krajów tradycyjnie uzależnionych od importu paliw kopalnych, ale również obywateli, którzy mogą samodzielnie produkować energię elektryczną. Dzięki temu coraz bardziej popularne jest zjawisko demokratyzacji sektora energetycznego dotychczas zmonopolizowanego przez kilku dużych dostawców. Ponadto, z racji rozproszonego charakteru energii odnawialnych, umożliwiają one elektryfikację w krajach rozwijających się o słabo rozwiniętej sieci energetycznej, przeciwdziałając zjawisku tzw. ubóstwa energetycznego.

Jednak w wielu krajach, w szczególności w Polsce, wyżej wymienione dodatkowe korzyści, które niosą ze sobą technologie niskowęglowe, są często pomijane. Mówiąc o zmianach klimatu, nadal myśli się wyłącznie o kosztach. Polscy politycy i osoby związane z tradycyjnym przemysłem węglowym i energetycznym nadal i coraz bardziej bezpodstawnie powtarzają, że europejska polityka klimatyczna doprowadza do deindustrializacji europejskiej gospodarki. Ignorują fakt, że sektory energetyki odnawialnej, efektywność energetyczna czy czysty transport, których rozwój jest wynikiem polityki klimatycznej, również są częścią przemysłu i to o wysokiej wartości dodanej.

Prawdą jest jednak twierdzenie, że technologie niskowęglowe są rozwijane przede wszystkim w innych krajach. Wynika to przede wszystkim z braku przewidywalnej i długoterminowej polityki, która z jednej strony wspierałaby badania i rozwój, a z drugiej tworzyła rynek zbytu dla nowych technologii. Tylko w ten sposób udałoby się ograniczyć jej koszty i stworzyć nowe gałęzie przemysłu o znacznie wyższej wartości dodanej niż eksport węgla, na który popyt – w przeciwieństwie do technologii niskowęglowych – systematycznie maleje. Co więcej, w przypadku Polski, rodzime zasoby węgla są ograniczone, a ich cena w kontekście rynków światowych jest niekonkurencyjna. Powoduje to zwiększony import z takich krajów jak Australia, Kolumbia czy Rosja.

Wracając do definicji polityki klimatycznej rozumianej jako maksymalizacja wspólnego dobra, działania polskich rządów na przestrzeni co najmniej ostatniej dekady należy ocenić jako nieefektywne i prowadzące do wzrostu kosztów na poziomie globalnym i krajowym. Jakkolwiek kolejne polskie rządy często chwalą się znaczną redukcją emisji w porównaniu do roku 1988, który jest dla Polski rokiem bazowym w Protokole z Kioto, to nie wspominają o tym, że ta redukcja miała miejsce głównie na początku lat 90. i nie miała nic wspólnego z polityką klimatyczną. Tymczasem w ostatnich latach emisje dwutlenku węgla w Polsce ponownie zaczęły rosnąć i to pomimo i tak jednej z najwyższych w Unii Europejskiej intensywności węglowej, czyli emisji dwutlenku węgla na jednostkę PKB. W związku z tym, polska polityka klimatyczna nie doprowadziła do redukcji emisji w stopniu koniecznym do uniknięcia niebezpiecznych zmian klimatu, czy nawet porównywalnym z wieloma innymi krajami Europy Wschodniej, które wstąpiły do Unii Europejskiej w tym samym okresie.

Jednocześnie brak klarownej strategii, która umożliwiłaby polskim naukowcom rozwój, a polskim obywatelom na czerpanie korzyści wynikających z rozwoju czystych technologii, znacznie ograniczyła wspólne dobro, wynikające z polityki klimatycznej. W związku z tym politykę klimatyczną ostatnich polskich rządów należy ocenić zdecydowanie negatywnie.

O autorze

dr Andrzej Ancygier pracuje jako wykładowca na New York University w Berlinie i jako specjalista w dziedzinie polityki energetycznej i klimatycznej w Climate Analytics. Od 2009 roku zajmuje się problemami związanymi z polską polityką energetyczną, a w szczególności rozwojem energii odnawialnych. W latach 2013-2015 pracował jako Dahrendorf Research Fellow w Hertie School of Governance w Berlinie, gdzie analizował współpracę polsko-niemiecką w zakresie energetyki. Obecnie bada zagadnienia negocjacji związanych z klimatem oraz ich wpływ na politykę energetyczną poszczególnych krajów.