Migracje z Górnego Śląska – problem pomiaru, charakter i czynniki wyjazdów oraz powroty [PL]

Migracje z Górnego Śląska – problem pomiaru, charakter i czynniki wyjazdów oraz powroty

Należy zacząć od tego, że fundamentem dyskusji na temat procesów migracji pomiędzy Polską i Niemcami nie mogą być dane na temat zameldowań i wymeldowań. Dotyczy to zwłaszcza danych polskich, ale i niemieckich. W przypadku danych polskich podstawowym problemem pomiaru migracji jest to, że migracja jest rejestrowana dopiero w momencie dokonania wymeldowania danej osoby z kraju, co w praktyce nie następuje w ogóle lub następuje z dużym opóźnieniem. Niewiele w tym zakresie wnoszą również spisy ludności, które nie mierzą nierejestrowanej emigracji definitywnej, kwalifikując wszystkich przebywających za granicą jako emigrantów czasowych przebywających za granicą powyżej 2 (lub 3) oraz powyżej 12 miesięcy, niezależnie od tego kiedy wyjechali. Wspomnieć można, że w przypadku emigrantów ze Śląska i innych, którzy trafili do Niemiec jako przesiedleńcy, „migrantami czasowymi" (dla polskiej statystyki) są na ogół osoby, które przebywają w Niemczech już od przynajmniej 25 lat, gdyż główna fala późnego przesiedlenia miała miejsce w latach osiemdziesiątych XX w. Na terenach zamieszkałych przez ludność pochodzenia niemieckiego udział takich „emigrantów zawieszonych" wynosi ok 24% zamieszkałych. Jednak za „emigrantów zawieszonych", tzn. niewymeldowanych z kraju, ale definitywnych, uznać należy również ogromną większość emigrantów z Polski, którzy wyjechali po 2004 roku. Warto przy tym wspomnieć, że w większości przypadków każda z tych osób jest zameldowana zarówno w Polsce, jak i za granicą (w przypadku przesiedleńców do Niemiec – w Niemczech) i stanowi tym samym dwóch mieszkańców Europy[1].

Można by wobec tego sądzić, że dobrą miarą skali rzeczywistej migracji powinny być zameldowania za granicą, np. w Niemczech. Jednak mimo że porównanie obu źródeł danych (tzn. polskich wymeldowań i niemieckich zameldowań) unaoczni problem, to również nie będzie miarodajne. Będzie tak m.in. dlatego, że w Niemczech dokonuje meldunku również wielu mieszkańców Polski nie zamierzających tam trwale przebywać, bo często ma to miejsce w związku z pracą, działalnością gospodarczą, pobieraniem emerytury, czy świadczeń socjalnych. W związku z tym teza, od której zacząłem, mówiąca że wymeldowania nie mają istotniejszego związku z dokonaną w poszczególnych latach rzeczywistą emigracją, wydaje się mocno uzasadniona.

Dużo więcej, dzięki terenowym badaniom empirycznym, wiadomo na temat emigracji ze Śląska dotyczącej osób pochodzenia niemieckiego[2]. Emigracja ta przez cały okres powojenny miała bardzo duże nasilenie, ale do końca lat osiemdziesiątych była silnie reglamentowana przez władze PRL, ponadto – jeśli miała miejsce – to prawie wyłącznie w formie definitywnej. Taką formę miała też ostatnia duża fala migracji przesiedleńczej z końca lat osiemdziesiątych. Po transformacji w Polsce i zmianach w prawodawstwie niemieckim (chodzi zwłaszcza o tzw. Kriegsfolgenbereinigungsgesetz) dla Ślązaków i innych osób pochodzenia niemieckiego, zaistniała możliwość uzyskania niemieckiego paszportu bez opuszczania kraju i korzystania poprzez wahadłową migrację zarobkową na różnicach w wynagrodzeniach pomiędzy Polską a Niemcami. Te różnice były wtedy ogromne: w roku 1989 płaca w Niemczech stanowiła równowartość 65 polskich wypłat, w latach dziewięćdziesiątych XX w. ta wielokrotność spadała powoli od ponad 20 do ok. 10, jeszcze w roku akcesji Polski do UE (2004) wynosiła ok 6–7, obecnie wynosi ok. 3,5[3].

Ten powolny spadek opłacalności pracy za granicą, związany ze zmianami cenowymi, kursowymi i płacowymi, zwłaszcza dokonany w latach 2007–2008, spowodował zmniejszenie zainteresowania pracą Ślązaków w Niemczech. Jeśli w okresie 2004–2006 liczba mieszkańców Górnego Śląska posiadających pochodzenie niemieckie i pracujących za granicą była zbliżona do liczby pracujących w kraju to po spadku opłacalności w 2008 roku (spowodowanym głównie spadkiem kursu Euro) wielu wróciło do Polski podejmując pracę lub działalność gospodarczą[4]. Niemniej jednak udział Ślązaków autochtonów zatrudnionych za granicą (ok. 20% osób pracujących) jest nadal nieco większy niż udział ludności polskiej (10–15%), dla której otwarcie europejskiego rynku pracy dokonało się później i przy słabszych bodźcach płacowych. W ostatnich kilku latach zatrudnienie mieszkańców Górnego Śląska wykazuje tendencję do stabilizacji, na co wpływa trudna sytuacja na rynku pracy oraz nieco większa opłacalność migracji wywołana relatywnie wysokim kursem Euro.

Zmiany opłacalności migracji oraz warunków życia i pracy w Polsce sprawiły też, że w minionym ćwierćwieczu zmieniły się cele, forma i czynniki migracji zarobkowych. Na początku okresu transformacji ustrojowej praca za granicą oznaczała zmianę statusu dochodowego, a jej istotą było na ogół „dorobienie się" i transfer środków do kraju. Migranci za granicą pracowali, ale „byli" i „mieli" na obszarze pochodzenia, który korzystał w wydatny sposób w sferze popytowej oraz odciążania i pobudzania rynku pracy[5]. W warunkach obecnych migracja relatywnie częściej ma charakter nie przyciągany, lecz wypychany, a jej opłacalność jest zbliżona do opłacalności dobrej pracy w kraju. Niemogący się w tych warunkach „dorobić" migranci, częściej rozważają trwały pobyt za granicą. Istotną zmianą strukturalną obecnej polskiej poakcesyjnej migracji, również sprzyjającą pozostaniu za granicą, jest to że osoby obecnie podejmujące migrację są młodsze, lepiej znające języki obce i nieposiadające w kraju silnych czynników przyciągających z powrotem (dzieci, nieruchomości). Relatywnie częściej migrują też obecnie kobiety oraz mieszkańcy miast[6].

Imigracja z Niemiec dotycząca osób które stamtąd pochodzą ma charakter incydentalny i w badaniach natrafiłem na bardzo nieliczne takie przypadki. Sporadyczne są również powroty migrantów, którzy wyjechali z Polski do Niemiec w okresie do początku lat osiemdziesiątych XX w. Częściej z wymienionych już względów wracają wahadłowi migranci zarobkowi, nierzadko tacy, którzy przepracowali w Niemczech nawet 15–20 lat. Mimo tego, że formalnie stanowią oni emigrację z Niemiec do Polski, nie należy ich tak traktować. W ogromnej większości chodzi bowiem o osoby, które mimo stałej (wieloletniej) pracy w Niemczech i zameldowania w tym kraju, jedynie tam zarabiały, zaś „były" w Polsce, bo tam posiadały rodziny, dzieci, dom, tam wydawały większość (65–80%) zarobków.

[1] Zob szerzej: Jończy R., Wpływ migracji zagranicznych na dysharmonię rozwoju województwa opolskiego ze szczególnym uwzględnieniem rynku pracy, Opole 2006.

[2] Zob m.in.: Jończy R., Migracje zarobkowe ludności autochtonicznej z województwa opolskiego. Studium ekonomicznych determinant i konsekwencji, Opole 2003 oraz w: Jończy R., Łukaniszyn-Domaszewska K., Wpływ ludności pochodzenia niemieckiego oraz organizacji mniejszości niemieckiej na regionalny rozwój społeczno-gospodarczy, Gliwice–Opole 2014.

[4] Zob. Jończy R (red.), Rokita D., Migracje zagraniczne i zatrudnienie na obszarach wiejskich województwa opolskiego w kontekście światowego spowolnienia gospodarczego. Stan i tendencje, Opole 2009.

[5] Zob m.in. w: Jończy R., Einfluss der Auslandsmigration auf die Disharmonie der wirtschaftlichen Entwicklung der Woiwodschaft Oppeln, w: Von Polen nach Deutschland und zurück . Die Arbeitsmigration und Ihre Herausforderungen für Europa, Transcript Verlag, Bielefeld 2007.

[6] Patrz szerzej m.in. w pracach R. Jończy, Migracje zagraniczne z obszarów wiejskich województwa opolskiego po akcesji Polski do Unii Europejskiej. Wybrane aspekty ekonomiczne i demograficzne, Opole–Wrocław 2010 lub R. Jonczy, Ekonomiczno-społeczne skutki współczesnych migracji w wymiarze regionalnym, Warszawa–Wrocław–Opole 2015.

O autorach:

Prof. zw. dr hab. Romuald Jończy - profesor nauk ekonomicznych, jest specjalistą z zakresu ekonomii rozwoju, ekonomii międzynarodowej i regionalnej oraz rynku pracy. Wykłada na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu kierując Katedrą Ekonomii i Badań nad Rozwojem. Jest również członkiem Prezydium Komitetu Badań nad Migracjami Polskiej Akademii Nauk. Zawodowo zajmuje się przede wszystkim problemem zrównoważonego rozwoju regionu opolskiego, jego wyludnieniem i rynkiem pracy.

Dr Diana Rokita-Poskart - adiunkt na Wydziale Ekonomii i Zarządzania na Politechnice Opolskiej w Katedrze Polityki Regionalnej.