Polska polityka regionalna i metropolitalna. Ku spójności czy konkurencyjności? [PL/DE]

[ Deutsch ]

Iwona Sagan, Gdańsk

Artykuł okazał się najpierw po niemiecku w Polen-Analysen 103 (21.02.2012).

Problematyka rozwoju regionalnego, kwestie złożoności pojęcia regionu, regionalizacji czy regionalizmu należą do stałych tematów debaty tak teoretyków problemu jak i praktyków związanych z polityką regionalną. Obserwowane w ostatniej dekadzie szczególne ożywienie w debacie regionalnej wynika z polityki społeczno-gospodarczej poszczególnych państw jak i całej jednoczącej się Europy. Wspólnota Europejska promuje politykę mającą na celu umocnienie gospodarki regionów poprzez wzrost jej produktywności i innowacyjności. Przynależność Polski do struktur Unii Europejskiej od 2004 r. spowodowała istotne zmiany w polskiej polityce regionalnej.

Mapa Polski z województwami i powiatami (Creative Commons)

Mapa Polski z województwami i powiatami (Creative Commons)

W Polsce powojennej do połowy lat 70. XX w. istniało 17 województw - regionów, które w 1975 r. w wyniku przeprowadzonej reformy podziału terytorialnego kraju zostały podzielone i rozdrobnione do liczby 49 województw. Oficjalne uzasadnienie reformy wskazywało na potrzebę usprawnienia form zarządzania państwem, likwidacji dysproporcji w rozwoju ekonomicznym między regionami, zwiększenia dostępności władzy terytorialnej. W praktyce żadnego z tych założeń nie zrealizowano, natomiast osiągnięto faktyczny cel przeprowadzonego podziału czyli wzmocnienie władzy centrum poprzez likwidację silnych, regionalnych ośrodków władz partyjno-rządowej. Podział ten obowiązywał do 1999 r., w którym dokonano w Polsce ponownej reformy terytorialnej przywracając logikę podziału kraju opartą o silne województwa - regiony, których tym razem utworzono 16. Reforma terytorialna kraju została wymuszona, czy też przyspieszona poprzez akcesyjne działania przygotowawcze. Unijne wymogi formalno-administracyjne, ściśle powiązane z systemami wsparcia finansowego zmusiły praktycznie wszystkie nowo przyjęte państwa do zmiany istniejącego sytemu podziału administracyjnego ich terytoriów zgodnie ze Statystyczną Nomenklaturą Jednostek Terytorialnych NUTS (Nomenclature d'Unites Territiriales Stattistiques). Nowo utworzone w 1999 roku województwa spełniają bowiem wymogi wielkościowe jednostek drugiego rzędu (NUTS 2), a tym samym stały się uprawnione do korzystania ze wsparcia finansowego w postaci funduszy strukturalnych, umożliwiających pomoc w restrukturyzacji i modernizacji gospodarek tych regionów. Zatem również ta reforma została podjęta dla wyrównywania poziomu rozwoju gospodarczego regionów i zmniejszania dysproporcji.

Polska A i B

Mimo różnych form prowadzenia polityki regionalnej w powojennej historii Polski, nie udało się wyrównać różnic rozwojowych, które przede wszystkim dzielą kraj na silniej społeczno-gospodarczo rozwiniętą zachodnią część kraju zwaną potocznie Polską A oraz bardziej zacofaną część wschodnią - zwaną Polską B. Linię podziału stanowi Wisła. Przyczyny tego podziału wynikają z historii rozwoju ziem obecnie stanowiących terytorium Polski. Dziedzictwo przeszłości najsilniej naznaczone przez rozbiorowy podział kraju (1772 – 1918) do dziś jest czytelne w zróżnicowanym poziomie urbanizacji, gęstości sieci transportowych, w strukturze gospodarki rolnej, koncentracji ośrodków produkcyjno-usługowych rozwijających się w trzech różnych systemach państwowych Rosji, Niemiec i Austrii. Różnice w stopniu i poziomie zagospodarowania obszarów mają swoje odzwierciedlenie także w postawach i mentalności mieszkańców regionów. Czytelnych przykładów w tym zakresie dostarczają różnice w preferencjach wyborczych, silnie nawiązujące do generalnego podziału na Polskę A i B. Badania kapitału społecznego prowadzone przy uwzględnieniu historycznych regionalizmów Polski[1] wskazują na przewagę tzw. kapitału społecznego wiążącego we wschodnich i południowych regionach Polski, a także w regionach słabo zurbanizowanych. Natomiast w regionach zachodnich, a także w regionach wielkomiejskich przeważa tzw. kapitał społeczny pomostowy. Różnica między cechami tych form kapitału społecznego ma fundamentalne znaczenie dla wyjaśnienia różnic w postawach społecznych i obywatelskich dominujących w regionach. Kapitał społeczny wiążący wynika z zakorzenienia w lokalnych strukturach społecznych, często mających cechy powiązań rodzinnych, klanowych, kastowych czy klasowych. Sprzyja on przede wszystkim zachowaniu istniejącego status quo i ochronie tradycyjnej odrębności grupy społecznej. Kapitał społeczny pomostowy odnosi się do powiązań między osobami należącymi do różnych grup społecznych, których współpraca opiera się na wzajemnym zaufaniu, istniejącym mimo braku bezpośrednich więzi wynikających z pochodzenia rodzinnego, miejsca urodzenia, kultury, rasy czy religii, a więc innymi słowy z istnienia wiążącego kapitału społecznego. Ten typ więzi społecznych wpływa na większą otwartość i tolerancję dla obcych, na pragmatyczną współpracę z nimi, na umiejętność współdziałania i kulturę organizacyjną, na akceptację innowacyjnych rozwiązań i nietradycyjnych przedsięwzięć. Tak więc kapitał społeczny pomostowy budowany jest na postawach obywateli niezwykle pożądanych w dzisiejszy procesach dynamizowania społeczno-ekonomicznego rozwoju regionów. Silne regionalne nierówności ekonomiczne sprzyjają polaryzacji postaw społecznych. Poczucie kulturowej niższości budowane przez całe grupy społeczne, tym intensywniej zamyka je w zachowawczych strukturach ksenofobicznego kapitału społecznego. Problem ten dotyczy zarówno regionów Polski Wschodniej jak i regionów peryferyjnych w stosunku do kształtujących się, silnie rozwiniętych obszarów metropolitalnych. Szeroka dyskusja na nową Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego 2010-2020 przyjętą przez rząd w lipcu 2010 r. w znacznej mierze dotyczyła przezwyciężenia tych nierówności przy jednoczesnym poszukiwaniu dróg wzmocnienia dynamiki rozwoju regionalnego w wymiarze ogólnokrajowym. Istota tej polityki została zapisana w trzech szczegółowych celach polityki regionalnej a mianowicie (1) we wspomaganiu wzrostu konkurencyjności regionów, (2) w budowaniu spójności terytorialnej i przeciwdziałaniu procesom marginalizacji na obszarach problemowych oraz (3) w podnoszeniu skuteczności i efektywności regionalnych działań rozwojowych. Istotę tych założeń można sprowadzić do triady konkurencyjność – spójność – sprawność.

Konkurencyjność

W celu osiągnięcia wysokiej konkurencyjności przy minimalizacji nakładów, założono w strategii, że kierunki działań polityki regionalnej będą adresowane do tych regionów, które dają największe szanse poprawy konkurencyjności kraju w skali międzynarodowej, a więc w pierwszej kolejności do najważniejszych obszarów miejskich. Założenie to wskazuje na polaryzacyjny charakter rozwoju regionalnego, prowadzący w efekcie do wzmocnienia różnic w tempie rozwoju regionów i tym samym wzrost nierówności pomiędzy nimi. Negatywnym skutkom polaryzacji ma przeciwdziałać polityka spójności, która wykorzystując i wzmacniając zakładane efekty dyfuzji innowacji, postępu i wzmocnienia gospodarczego rozchodzące się ze wzrostowych obszarów metropolitalnych doprowadzi do wyrównywania dysproporcji rozwojowych między regionami. Przyjęty polaryzacyjno-dyfuzyjny model rozwoju regionalnego spowoduje zatem w pierwszym okresie zwiększenie się dysproporcji między regionami, jednak w kolejnej fazie, dzięki procesom rozchodzenia się impulsu wzrostowego z centrów, doprowadzi do wyrównania różnic i ogólnego wzrostu poziomu rozwoju kraju. Radykalnym zwolennikiem wizji prowadzenia polityki regionalnej ukierunkowanej na koncentrację rozwoju w najsilniejszych centrach okazał się być prof. L. Balcerowicz, który w 2009 r. na fali podsumowań swego pierwszego planu restrukturyzacji gospodarki Polski w dwudziestą rocznicę jego wdrożenia zaproponował Nowy Plan Balcerowicza. Zasadność inwestowania jedynie w najsilniejsze centra i regiony kraju tłumaczy brakiem wiary w sens i pozytywne efekty programów dążących do zniwelowania głębokich różnic między Polską A i B. Podkreśla on, że nie jest ekonomicznie uzasadnione tworzenie miejsc pracy w każdym regionie bowiem nie wszędzie dadzą się one produktywnie stworzyć i utrzymać. Wobec takiej sytuacji lepiej jest by ludzie migrowali za pracą tam gdzie ona jest dostępna. L. Balcerowicz uznał też długie i uciążliwe dojazdy do pracy za bezzasadne społecznie i ekonomicznie. Postulat ten wywołał liczne głosy protestu i oburzenia tak ze strony opinii publicznej jak i przedstawicieli rządu, w tym ministra Michała Boniego, będącego szefem Zespołu Doradców Strategicznych premiera. Trudno zaprzeczyć logice ekonomicznej efektywności przyświecającej propozycji L. Balcerowicza, jednak ma ona wymiar wąsko ujętego rachunku ekonomicznego i nie da się obronić w kontekście oceny istniejącego stanu zagospodarowania infrastrukturalnego kraju, w tym szczególnie komunikacyjnego i telekomunikacyjnego. Brak równomiernie rozwiniętej w skali kraju infrastruktury drogowej, a w szczególności autostrad i dróg szybkiego ruchu, kompletna zapaść i demontaż komunikacji kolejowej, utrudniają szybkie dojazdy do pracy, w tym na znaczne odległości. Dojazdy do pracy, nawet na znaczne odległości, stanowią stały element rynków pracy w wysoko rozwiniętych gospodarczo krajach. Wyższość umożliwienia ludziom sprawnych dojazdów do pracy, nad stałymi przeprowadzkami do regionów oferujących zasobne rynki pracy, wynika dążenia do uniknięcia jednego z najbardziej niepożądanych efektów polityki regionalnej, a mianowicie stworzenia regionów ucieczkowych społecznie, wyludniających się i tym samym skazanych na degradację tak w wymiarze ekonomicznym jak i społecznym. Powstanie takich regionów i działania na rzecz ich restrukturyzacji stanowią niezwykle trudne, długotrwałe i wymagające znacznych nakładów finansowych zadania dla polityki regionalnej. Możliwość zamieszkiwania w regionie, nawet w sytuacji podjęcia pracy poza nim, stwarza szanse na jego rozwój. Zatrzymane w regionie dochody, pochodzące z podatków mieszkańców jak również z konsumpcji dóbr i usług oferowanych w miejscu zamieszkania, dają możliwość rozwoju funkcji rezydencjalnych i im towarzyszących w regionie. Jak korzystne mogą to być funkcje dowodzą przykłady gmin i ośrodków podmiejskich rozkwitających dzięki procesom suburbanizacji. Sytuacja ta co prawda dotyczy skali lokalnej ale mechanizm procesu jest ten sam. Rozwój podmiejskich gmin, wynikający z osiedlania się w nich mieszkańców miast poszukujących atrakcyjniejszych warunków mieszkaniowych, stanowi stały element konfliktu z miastami centralnymi. Ponoszą one bowiem większość kosztów obsługi rynków pracy dojeżdżających z podmiejskich terenów mieszkańców. Należy też mieć na uwadze, że zatrzymanie lub pozyskanie przez dany obszar aktywnej zawodowo grupy mieszkańców, nawet jedynie w formie miejsca zamieszkania, stwarza potencjalne możliwości rozwoju przedsiębiorczości na tym terenie w przyszłości. Drugą fundamentalną przeszkodą w swobodnych migracjach między regionami w poszukiwaniu pracy jest brak zrównoważonego rynku mieszkaniowego. Spuścizną okresu socjalistycznego jest silny niedobór podaży mieszkań w stosunku do popytu. Powoduje on, że nadal ceny mieszkań są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do średnich zarobków. Dotyczy to szczególnie dużych miast. Regulowanie rynków mieszkaniowych poprzez stosowanie wspomagających instrumentów polityki rządowej jest praktyką stosowaną w silnie rozwiniętych gospodarczo krajach. Wynika ona właśnie z korzyści jakie polityka mieszkaniowa państwa prowadzona w sferze społecznej przynosi sferze gospodarczej. Dotychczas brak jest efektywnych działań ze strony kolejnych rządów w wypracowaniu stabilnych mechanizmów wspierania polityki mieszkaniowej właśnie w celu osiągania zysków w sferze ekonomicznej wynikających z mobilności mieszkańców. W efekcie, w Polsce nadal mieszkanie a nie praca najsilniej przywiązuje ludzi do regionów.

Spójność

Wobec przedstawionych niedostatków dotychczasowej polityki władz rządowych w zakresie działań leżących w gestii centrum, nie można obarczać jedynie regionów odpowiedzialnością za ich słabą dynamikę rozwoju. Przyjęcie efektywnej ekonomicznie polityki wspierania rozwoju spolaryzowanego, skoncentrowanego w najsilniejszych obszarach, przy braku długofalowej i konsekwentnej polityki eliminacji barier rozwojowych o charakterze zewnętrznym w stosunku do regionów, może w efekcie doprowadzić do pogłębienia różnic w rozwoju regionalnym do poziomu, który zdestabilizuje cały układ krajowy doprowadzając do kryzysu zarówno ekonomicznego jak i społecznego. Trudno o bardziej przekonujący przykład, iż głęboko spolaryzowany układ nie daje szans na sprawne funkcjonowanie i stabilny rozwój, niż konsekwentnie prowadzona polityka pomocowa Unii Europejskiej. Jej podstawowym celem jest zmniejszenie dysproporcji w poziomie rozwoju europejskich regionów. Polska w pełni korzysta z unijnych projektów dedykowanych poprawie spójności społecznej, ekonomicznej i przestrzennej regionów. Jednak analizy porównawcze kierunków i skali wydatków współfinansowanych ze środków unijnych wykazują niekorzystne różnice w dynamice i charakterze rozwoju powiatów Polski Wschodniej czyli Polski B w odniesieniu do pozostałej części kraju. Średnia całkowita wartość wszystkich projektów dofinansowanych z funduszy unijnych zrealizowanych na terenie Polski Wschodniej, przypadająca na jednego mieszkańca jest o 1/3 niższa niż w pozostałej części kraju. Charakterystyczna dla Polski Wschodniej jest także znacznie niższa wartość pojedynczych projektów, wynosząca średnio niespełna ½ wartości projektów realizowanych w pozostałej części kraju[2]. Wskaźniki te dowodzą jak trudne jest ożywienie dynamiki wzrostowej w regionach peryferyjnych, nawet w sytuacji dostępu do środków finansowych. Zasadnicze znaczenie dla sukcesu tego typu polityki pomocowej ma wyraźnie ukierunkowana i długofalowa polityka prowadzona na szczeblu krajowym. Zapóźnione w rozwoju regiony rzadko kiedy są w stanie samodzielnie przerwać raz uruchomioną spiralę społeczno-ekonomicznej degradacji. Zatem znacznie bardziej korzystne jest niedopuszczanie do rozkręcenia tej spirali, a tym samym powstania głębokich dysproporcji w rozwoju między regionami. Późniejsze niwelowanie różnic jest znacznie droższe.

Metropolie i ich regionalne zaplecze

Niedobory infrastrukturalne, omówione w kontekście barier ograniczających konkurencyjność regionów Polski B, wpływają na zahamowanie, założonego w polityce spójności, efektu dyfuzji impulsu wzrostowego, rozchodzącego się z centrów wzrostu. Problem ten najwyraźniej jest czytelny w skali wewnątrzregionalnej, na poziomie relacji metropolii miejskich i ich zaplecza regionalnego. Kształtujący się nowy typ relacji między obszarem metropolitalnym, a otaczającym go regionem nie jest korzystny dla tych ostatnich. Bardzo jest bowiem trudne, o ile w ogóle możliwe, osiągnięcie sukcesu regionalnego bez współdziałania z dynamicznym obszarem metropolitalnym. Głównymi centrami rozwoju we współczesnej gospodarce są metropolie. To one oferują najbardziej sprzyjające rozwojowi środowisko gospodarcze, społeczne, technologiczne i instytucjonalne. Stąd niemożliwy lub bardzo trudny do osiągnięcia jest sukces regionu bez „lokomotywy" rozwoju, jaką jest silny centralny obszar metropolitalny. Dzisiejsze trendy rozwojowe dowodzą, że metropolie są w stanie rozwijać się bez powiązań z bezpośrednim regionalnym otoczeniem podczas, gdy region bez tych powiązań ulega peryferyzacji. Wynika to z właściwości sieciowej organizacji relacji przestrzennych, pozwalającej na budowanie zdecentralizowanych, niehierarchicznych powiązań, niezależnych od sąsiedztwa w przestrzeni fizycznej a umocowanych w ponadregionalnej przestrzeni przepływów. Węzły tych sieci budują obszary metropolitalne bądź regiony miejskie a nie rozległe i zróżnicowane terytorialnie obszary regionalne[3]. Duża rozbieżność stopnia rozwoju między metropolią a pozostałymi jednostkami terytorialnymi w regionie, przy braku aktywnej polityki ukierunkowanej na tworzenie infrastrukturalnych, komunikacyjnych, instytucjonalnych i społecznych kanałów transmisji efektu wzrostowego na tereny zaplecza, skutkuje pogłębiającą się dysharmonią wewnątrzregionalną. Z badań m.in. przygotowanych na potrzeby Ministerstwa Rozwoju Regionalnego[4] wynika bardzo wyraźnie, że zasadnicza linia podziałów terytorialnych w Polsce, wyodrębnianych według kryteriów poziomu rozwoju gospodarczego i społecznego oraz wyposażenia w infrastrukturę materialną, przebiega nie wzdłuż granic jednostek administracyjnych, ale przede wszystkim wzdłuż granic dzielących obszary o charakterze miejskim i wiejskim. Analiza zmian stosunku wysokości PKB na mieszkańca w obszarach metropolitalnych i ich otoczeniu regionalnym, przeprowadzona dla lat 1995-2004, wykazała wyraźne tendencje wzrostu różnic w poziomie rozwoju krajowych metropolii i ich regionalnego zaplecza. W 2005 r. współczynnik dyspersji bazujący na relacjach PKB per capita, opisujący stopień zróżnicowania rozwoju wewnątrzregionalnego, był o 12 pkt. proc. wyższy niż współczynnik dyspersji rozwoju międzyregionalnego. Relatywnie wysokie i stale rosnące zróżnicowanie jednostek terytorialnych wewnątrz województw potwierdziły nie tylko analizy przeprowadzone w ramach przygotowanego raportu ministerialnego, ale także międzynarodowy przegląd terytorialny opracowany przez OECD. Według niego, w Polsce występują największe spośród krajów OECD i pogłębiające się dysproporcje wewnątrzregionalne, które wynikają w znacznej mierze z rosnących różnic pomiędzy obszarami miejskimi (w tym przede wszystkim dużymi miastami - Warszawą, Poznaniem i Krakowem) a obszarami w znacznej mierze wiejskimi i małomiasteczkowymi. Należy w tym miejscu podkreślić, że rosnące różnice między obszarem metropolitalnym a regionem nie muszą oznaczać stagnacji lub degradacji społeczno-gospodarczej zaplecza regionalnego. Badania[5] wykazują, że narastające dysproporcje są wynikiem różnego tempa procesów wzrostowych zachodzących w obu obszarach. Jednocześnie dynamika rozwoju regionów posiadających silny obszar metropolitalny jest na ogół wyższa niż regionów rozwijających się wokół miast mniejszych. Wobec faktu, że rosnące dysproporcje nie wynikają z procesu ubożenia najsłabiej rozwiniętych jednostek terytorialnych a jedynie z wolniejszego ich tempa wzrostu, rodzi się pytanie czy omawiane rozwarstwienie jest faktycznie problemem, z którym należy walczyć. Otóż jest to dylemat natury ogólnej, związany z polaryzacją nie tyle ekonomiczną co społeczną. Jak wykazują badania, silne dysproporcje w poziomie rozwoju wpływają na pogorszenie subiektywnie odczuwanej jakości życia w wolniej rozwijających się jednostkach. To z kolei intensyfikuje procesy emigracyjne, odpływu kapitału ludzkiego, a w dłuższej perspektywie powoduje stagnację i degradację obszaru, co w konsekwencji obniża efektywność całego układu. Etap prawno-administracyjnych negocjacji, mających ustawowo określić przyszły kształt obszarów metropolitalnych, w którym znajduje się proces tworzenia metropolii w Polsce, jest unikatową szansą i zadaniem dla władz regionalnych wzmocnienia pozycji regionu. Możliwe jest to jedynie przy aktywnym współudziale władz regionalnych w tworzeniu metropolitalnych struktur terytorialno-organizacyjnych. Tymczasem dotychczasowe dyskusje i kontrowersje na temat ustroju metropolitalnego niemal wyłącznie skupiają się na problemach wewnętrznych potencjalnych obszarów metropolitalnych. Kwestie konsensusu między bardziej lub mniej chętnymi do budowy wspólnego obszaru metropolitalnego partnerami całkowicie zdominowały dyskurs metropolitalny. Ani władze centralne, odpowiedzialne za prowadzenie polityki spójności i świadome rosnących różnic wewnątrzregionalnych, ani władze samorządowe poszczególnych regionów, nie dyskutują szeroko kwestii wpływ wyboru określonej formy ustroju na kształtowanie się relacji region – metropolia. Przyjęcie określonego ustroju terytorialno-administracyjnego ma tymczasem kluczowe znaczenie dla charakteru i możliwości kształtowania powiązań między obszarem metropolitalnym a jego regionalnym zapleczem.

Sprawność

Ostatnim z trzech głównych kierunków prowadzenia polityki regionalnej, przyjętych w krajowej strategii jest podnoszenie skuteczności i efektywności regionalnych działań rozwojowych czyli sprawność. Niewątpliwie winno temu służyć zbudowanie właściwego otoczenia instytucjonalnego dla sprawności prowadzenia polityki rozwoju poszczególnych regionów, czyli stworzenie wysokiej jakości sfery publicznej, czego rezultatem jest tzw. dobre rządzenie. Reforma systemu terytorialnego Polski przeprowadzona w 1999 r. wykreowała unikatową sytuację swoistej dwubiegunowości władzy regionalnej. Wynika ona z obecności na poziomie regionu zarówno terytorialnej jednostki samorządowej najwyższego stopnia jak i struktury terytorialnej administracji rządowej stopnia najniższego. Ta dwoistość władzy potencjalnie mogłaby służyć tworzeniu silnej reprezentacji politycznej tego szczebla. Aby ten układ posiadał cechy struktury wzmacniającej system regionalny musi być jednoznacznie określona wzajemna ranga tych dwóch podmiotów władzy, ze wskazaniem na władzę samorządową. Obserwowany jest bowiem raczej efekt dezintegracji sytemu zarządzania, wynikający z konkurencji o zakres władzy i kompetencji a także prestiż, prowadzącej w efekcie do osłabienia dynamiki rozwoju regionu. W budowie koalicyjnych stosunków między dwoma centrami władzy w regionie kluczowe znaczenie ma polityka władz ministerialnych, które nie tylko nie powinny antagonizować tych dwóch filarów władzy, ale poprzez właściwą politykę w stosunku do urzędów wojewódzkich stymulować ich współpracę z urzędami marszałkowskimi. Urzędy wojewódzkie nie powinny też stanowić „kanałów" infiltracji politycznej centrum na poziomie regionu. Mimo, że funkcja wojewody nie jest stanowiskiem politycznym, to ze względu na obsadzanie jej przez władze rządowe istnieje silna pokusa doboru wojewodów według klucza partyjnego rządzącej opcji politycznej. Polityczne uwikłanie wojewodów utrudnia ich współdziałanie z marszałkami województw wybieranymi w drodze demokratycznych procedur. Ma to miejsce szczególnie w wypadku niezgodności opcji politycznych reprezentowanych przez te dwa ośrodki władzy w regionie. Zatem przy braku, ze strony centrum, polityki ukierunkowanej na przezwyciężenie powyższych słabości dualizmu władzy w regionie, będzie ona w praktyce częściej spowalniała niż intensyfikowała jego rozwój. Wysoki poziom złożenia i sieciowości powiązań w dzisiejszych systemach gospodarczych, duża dynamika zmian, konieczność szybkiego reagowania na nowe wyzwania wymagają usprawnienia sposobów działania administracji regionalnej i lokalnej. Powszechnie deklarowana konieczność zmiany, będącej głęboko zakorzenionym dziedzictwem poprzedniego systemu, sektorowej organizacji niemal wszystkich sfer życia społeczno-ekonomicznego na elastyczne, zorientowane zadaniowo i problemowo współdziałanie, nie znajduje adekwatnego odzwierciedlenia w reformach struktur organizacyjnych administracji regionalnej i lokalnej. Dominacja struktur sektorowych nad regionalnymi w polityce państwa przesądza o sposobach dystrybucji przez władze centralne środków finansowych przeznaczanych na rozwój i inwestycje. Myślenie i działanie sektorowe nie ułatwia procesu harmonizowania struktur społeczno-gospodarczych i przezwyciężania głębokich podziałów w rozwoju regionów i lokalności. A jest to nie tylko strategiczny celem krajowej polityki regionalnej ale przede wszystkim potrzeba i oczekiwanie ze strony mieszkańców wszystkich regionów.

Przypisy

[1] Działek J., 2010, Kapitał społeczny jako czynnik rozwoju gospodarczego w skali regionalnej i lokalnej w Polsce, maszynopis rozprawy doktorskiej, UJ, Kraków.

[2] Miazga A., Sagan I.,2011, Wsparcie unijne a kierunki polityki rozwoju w Polsce Wschodniej, Studia Regionalne i Lokalne, Wyd. Nauk. „Scholar", Warszawa (w druku)

[3] Sagan I., 2009, Czym są i jak funkcjonują dzisiejsze regiony Polski? [w:] Szomburg J. (red.), Jak uczynić regiony motorami rozwoju i modernizacji Polski. Polskie Forum Obywatelskie, 19, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Gdańsk, s. 27-34

[4] Rozwój regionalny w Polsce. Raport, 2009, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, Warszawa

[5] Smętkowski M., 2009, Nowe relacje między metropolią i regionem: od terytorialnej do sieciowej organizacji przestrzeni, [w:] Jałowiecki B. (red.), Czy metropolia jest miastem?, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa, s.26-49

O autorce

Iwona Sagan, geograf, profesor Uniwersytetu Gdańskiego. Prodziekan ds. Nauki i Współpracy Międzynarodowej Wydziału Oceanografii i Geografii Uniwersytetu Gdańskiego. Kierownik Katedry Geografii Ekonomicznej na Wydziale Oceanografii i Geografii Uniwersytetu Gdańskiego. Kierownik Centrum Doskonałości RECOURSE.